Wyszłam z pracy, godzina ok. 16 więc w sam raz by pójść do jakiejś kawiarni, czy czegoś tam by się tam pouczyć, i tak jak wrócę do domu wyciągnę książki. Powoli dochodziłam do najbliższej kawiarni jaka była obok mojego miejsca pracy. Zobaczyłam jaka kawa jest w promocji, jak zawsze to ta zbożowa, najtańsza i w sam raz jak na grubość mojego portfela. Weszłam zdecydowanie do środka, było, lub zacznę inaczej, prawie w ogóle nie było ludzi, oprócz kilku klientów, którzy siedzieli przy stolikach. Usiadłam sobie w kącie, wykładając książki i notes, w którym pisałam najważniejsze elementy, które muszę pamiętać. Po zamówieniu kawy, zaczęłam powoli przepisywać niektóre elementy, cytaty etc. Niedługo do kawiarni wszedł jakiś facet, dość specyficznie ubrany, ale ja jestem bardzo tolerancyjna, więc mi to nie przeszkadza. Nie wiem dlaczego ale coś mnie wzięło i zaczęłam prawie niezauważalnie go obserwować., powoli pijąc kawę. Raz za czas przepisując jakąś rzecz to notesu. Mój wzrok nie mógł się odczepić od tego mężczyzny, ale też ciekawość była silniejsza, i nie dałam rady przestać go obserwować. Coś mnie niepokoiło, nie wiem co ale to nie dawało mi spokoju, musiałam widzieć co robi, gdzie idzie, nawet wtedy kiedy wyszedł zaczęłam go śledzić. :Powoli, wtapiając się w tło, kiedy byliśmy już przy lesie.
- Czemu za mną chodzisz? - Spytał, odwrócił się dokładnie w tą stronę gdzie stałam. Na chwilę zamilkłam a później odparłam.
- Ciekawość, wiesz co to jest? - Przestałam się już maskować, z tego co pamiętam, zdjęłam soczewki przed wyjściem z domu. Więc widać było dokładnie moją czerwień na tęczówkach.
- Wampir, zgadłem? - Uśmiechnął się lekko, jakby wiedział, że ma racje.
- Wilkołak? - Skrzyżowałam ręce, może o tym mówił mój instynkt, ale ja o tym do końca nie wiedziałam.
<Dimitri?>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Emily. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Emily. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 7 maja 2015
środa, 6 maja 2015
Od Emily C.D Amber
Powoli kończyłam czytać książkę, było po godzinie 9. Noce zazwyczaj spędzam na czytaniu książki, oglądaniu telewizji, lub innych czasem nudnych zajęć. Czasem nawet żałuję, że zostałam wampirem, nie mogę jeść tego, co jadłam kilka lat temu, bo i tak smaku nie wyczuję.
Zaczęłam powoli wstawać z łóżka, bo do pracy trzeba iść, uniosłam lekko głowę, później ruszyłam się ciałem i w mgnieniu oka byłam już przy szafie. Nie umiem zapanować nad nowymi zdolnościami, które dostałam podczas przemiany. Zaczęłam grzebać i przeglądać jedną bluzkę po drugiej. Po jakiejś godzinie znalazłam idealny strój, bluzka i spodnie... to wiele mówi.
Poszłam wolnym krokiem do kuchni, Wyciągnęłam karmę z szafki, która była nad kuchenką i wsypałam do miski mojego psa. Jego pełne imię to Forester, ale mówię Forest. Ma puszystą sierść i różnokolorową maść, nie umiem dokładnie określić jego koloru, nie znam się na tym.
Po nawet nie głośnym wypowiedzeniu jego imienia posłusznie przyszedł i zaczął jeść. Zrobiłam sobie kawę, usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor, ciekawe co teraz się porobiło.
Jak zwykle nic ciekawego, parę kradzieży, jakieś nowe szczepionki etc. To już wolę czytanie książki, niż oglądanie tego (za przeproszeniem) gó**a.
Do pracy miałam na 12, więc gdy wyjdę 20 minut przed zaczęciem pracy, szybko zdążę przez las dojść. Powoli zaczynałam się już zbierać, torebka, telefon, klucze, buty i wychodzę. Kilka minut, byłam już w lesie. Mogłam szybko pobiec do pracy, niedługo potem stałam już przed restauracją. Poszłam do szatni, przebrałam się w strój roboczy, wzięłam tackę i poszłam zbierać zamówienia. Mijała godzina po godzinie, w końcu moja przyjaciółka chciała wyjść wcześniej i wrócić do córki, która aktualnie była chora. Wymieniłam się z nią, i musiałam się zająć czymś zupełnie innym niż zbieranie zamówień, to była tym razem rezerwacja stolików. Pierwsze co musiałam zrobić, to się połapać co i jak, a mówiła, że to jest proste. Było tam dużo papierów z godzinami rezerwacji etc. rzygać mi się tym chciało. Na razie rezerwacje przychodziły tylko przez telefon, ale w końcu przyszła jakaś dziewczyna.
- Są jakieś wolne miejsca? - Spytała, czuć było od niej psami, ale nie dawała poznać po tym, że nie znoszę tego zapachu.
- Um... chwila...
<Amber?>
Zaczęłam powoli wstawać z łóżka, bo do pracy trzeba iść, uniosłam lekko głowę, później ruszyłam się ciałem i w mgnieniu oka byłam już przy szafie. Nie umiem zapanować nad nowymi zdolnościami, które dostałam podczas przemiany. Zaczęłam grzebać i przeglądać jedną bluzkę po drugiej. Po jakiejś godzinie znalazłam idealny strój, bluzka i spodnie... to wiele mówi.
Poszłam wolnym krokiem do kuchni, Wyciągnęłam karmę z szafki, która była nad kuchenką i wsypałam do miski mojego psa. Jego pełne imię to Forester, ale mówię Forest. Ma puszystą sierść i różnokolorową maść, nie umiem dokładnie określić jego koloru, nie znam się na tym.
Po nawet nie głośnym wypowiedzeniu jego imienia posłusznie przyszedł i zaczął jeść. Zrobiłam sobie kawę, usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor, ciekawe co teraz się porobiło.
Jak zwykle nic ciekawego, parę kradzieży, jakieś nowe szczepionki etc. To już wolę czytanie książki, niż oglądanie tego (za przeproszeniem) gó**a.
Do pracy miałam na 12, więc gdy wyjdę 20 minut przed zaczęciem pracy, szybko zdążę przez las dojść. Powoli zaczynałam się już zbierać, torebka, telefon, klucze, buty i wychodzę. Kilka minut, byłam już w lesie. Mogłam szybko pobiec do pracy, niedługo potem stałam już przed restauracją. Poszłam do szatni, przebrałam się w strój roboczy, wzięłam tackę i poszłam zbierać zamówienia. Mijała godzina po godzinie, w końcu moja przyjaciółka chciała wyjść wcześniej i wrócić do córki, która aktualnie była chora. Wymieniłam się z nią, i musiałam się zająć czymś zupełnie innym niż zbieranie zamówień, to była tym razem rezerwacja stolików. Pierwsze co musiałam zrobić, to się połapać co i jak, a mówiła, że to jest proste. Było tam dużo papierów z godzinami rezerwacji etc. rzygać mi się tym chciało. Na razie rezerwacje przychodziły tylko przez telefon, ale w końcu przyszła jakaś dziewczyna.
- Są jakieś wolne miejsca? - Spytała, czuć było od niej psami, ale nie dawała poznać po tym, że nie znoszę tego zapachu.
- Um... chwila...
<Amber?>
poniedziałek, 4 maja 2015
Emily Watson
"Reguła prosta, że aż osłupia: kto się wymądrza, ten się wygłupia."
P S E U D O N I M: Em
P Ł E Ć: Kobieta
W I E K: 21 lat (20 lat miała gdy przemieniła się, 1 rok jest wampirem) || 23.04
P R A C A: Studiuje, pracuje w restauracji jako kelnerka.
C H A R A K T E R: Jest spokojną i sympatyczną dziewczyną, choć umie zaleźć pod skórę. Ma jedną zasadę, chamstwo za chamstwo, życzliwość za życzliwość, niekiedy nawet za chamstwo jest miła. Jedna z najbardziej płochliwych wampirów. Spokojna na widok krwi, nie rzuca się na nią od razu, potrafi się powstrzymać, a jeśli nie da rady, odchodzi jak najdalej od niej. Uparta, zasadnicza i zdecydowana, to trzy cechy, których nie warto lekceważyć, kiedy znasz te jej 3 cechy to połowa sukcesu. Nie lubi (z reszta jak większość wampirów) gdy ktoś się na nią gapi lub obserwuje, choć przez jej uśmiech można się na nią patrzeć godzinami... Lubi oglądać filmy, a w szczególności z bliskimi, jak się już domyślacie filmy to jej główna pasja, na drugim miejscu są książki, ale nie byle jakie, muszą być kryminalne lub romantyczne. Może się domyśliliście ale jeśli nie to ja was oświecę, jest romantyczką, lubi czytać książki i oglądać filmy tego typu. Zadaje się prawie ze wszystkimi, ni obchodzi ją to, że np. jeden ćpa, drugi pije, a trzeci to czarnoskóry człek, jest bardzo tolerancyjna, ale nie wszyscy umieją trzymać cały czas nerwy na wodzy. Potrafi być przekonująca, lecz nie zawsze, np. upartych nie umie przekonać, stanowczych to raz tak raz nie a resztę, wszystko może się zdarzyć... Często porywcza i rządna ludzkiej krwi, zabiła parę razy, ale nikt się o tym nie dowiedział.
W Y G L Ą D: Em posiada długie kasztanowe włosy, szczupłą figurę i ogromny apetyt (ale o tym później). Kiedy była starsza ćwiczyła gimnastykę artystyczną, przez którą wyrobiła sobie niektóre mięśnie. Oczy, jeśli dobrze widzisz, możesz zauważyć ciemną zieleń na tęczówkach połączoną z błękitnym kolorem. Jest niska, czego się nie boi pokazać, nie chodzi w koturnach czy innych butach na obcasach, to są zazwyczaj trampki lub baletki. Zazwyczaj chodzi z włosami związanymi w kitę. Cerę ma śnieżno białą (bo jaką ma mieć jako wampir, zieloną?), usta lekko czerwone.
R O D Z I N A: Wyjechała z rodzinnego słonecznego miasta, wampir na słońcu? Chyba śnisz....
Z A U R O C Z E N I E: Była nieszczęśliwie zakochana, zgadnij w kim?
H I S T O R I A: Urodziła się na Florydzie w roku 1994. Żyła jak normalna dziewczyna, miała przyjaciół, znajomych, rodzinę. Uczyła się dobrze, chociaż nie umiałam matematyki i fizyki, ale ogólnie to było ok.
Dopiero później zaczęły się schody, jej rodzice rozwiedli się i zamieszkała z matką. Niedługo później skończyła szkołę, zdała maturę i poszła na studia, załapała się na uczelnie w tym mieście, gdzie poznała do dziś swojego najlepszego przyjaciela, który jest wampirem. Po jakiś 2 latach zmienił ją w wampira, którym jest do dziś.
G Ł O S:
I N N E Z D J Ę C I A: ---
I N N E: ---
I N N E: ---
W Ł A Ś C I C I E L: Angelinn (doggi i hw)
U P O M N I E N I A: 0/0
Subskrybuj:
Posty (Atom)
